Tak sobie dzisiaj przeglądałam fotobloga Amari i doszłam do wniosku, że chyba brakuje mi takiego wypieprzania z siebie paskudnych uczuć. W sumie, to powoli mam wszystkiego dość i wszystko mnie wnerwia.
I muszę zmienić lay na blogu, bo ten jest stary i już za grosz do mnie nie pasuje.
Ogólnie, to mam dość.
Jak to właściwie jest?
Kiedy kłócisz się z kimś, na kim Ci zależy? Z kimś, kto jest ogromną częścią Twojego życia?
Z kimś, kto jest równie dumny jak Ty?
To prawda, co się mówi. Że dopiero, kiedy się kogoś straci można się dowiedzieć, jak bardzo nam na tej osobie zależało.
Nigdy nie tęskniłam, bo nie musiałam. A teraz, kiedy całe dnie siedzę sama w pustym domu dopiero rozumiem, jak bardzo mogę tęsknić.
Nie mogę zasnąć, nie mogę się uczyć. Zwyczajnie nie jestem w stanie.
Chodzenie samej do sklepu też nie jest fajne.
A skoro już o tym mowa... Byłam tam, znalazłam pudełko.. Wyobrażałam sobie, jak to będzie, jak zrobię bento, dam je i powiem "przepraszam". Albo po prostu podejdę, obejmę i przeproszę. A teraz?
Mogłam to przecież zrobić. Co mi nie pozwoliło? Chłód? Rzeczowość w głosie? Nie wiem. Chce mi się płakać. Albo spać. Zasnąć i mieć to wszystko z głowy.
Albo po prostu potrzebuję kogoś, do kogo będą mogła się przytulić i spokojnie wypłakać. Kogoś, kto powie mi "wszystko będzie dobrze, nie martw się".